Ślub kościelny, czyli sakrament małżeństwa, nie jest tradycją rodzinną ani ładną oprawą uroczystości. Jest to święte przymierze zawierane wobec Boga, a nie teatr dla ludzi. Dlatego, jeśli ktoś nie wierzy i nie zamierza wierzyć, to nie wolno mu przystępować do sakramentu tylko „dla tradycji”, „dla rodziny” albo „dla zdjęć”.
To byłoby nadużycie świętości sakramentu i oszustwo wobec Boga i Kościoła. Katechizm jasno mówi, że sakramenty są dla wierzących, a ich przyjmowanie zakłada wiarę i gotowość przyjęcia łaski (por. KKK 1125, 1131, 1640). Święty Paweł ostrzega przed niegodnym przystępowaniem do świętych tajemnic:
„Kto spożywa [Ciało Pańskie] nie zważając na Ciało Pańskie, wyrok sobie spożywa.” (1 Kor 11,29)
To ostrzeżenie dotyczy również innych sakramentów, jeśli traktujemy je jako pusty rytuał.
Małżeństwo z niewierzącym: tak, ale szczerze
Jeśli natomiast osoba niewierząca szczerze szanuje wiarę narzeczonego/narzeczonej, nie odrzuca zasad małżeństwa katolickiego i zgadza się na wychowanie dzieci w wierze, Kościół może wyrazić zgodę na zawarcie takiego małżeństwa — ale tylko po spełnieniu określonych warunków i uzyskaniu dyspensy biskupa (Kodeks Prawa Kanonicznego, kan. 1125–1126).
W takim przypadku sakrament działa przez wiarę przynajmniej jednej ze stron. Ale musi to być związek prawdy, nie pozoru.
Zawieranie ślubu sakramentalnego bez wiary i bez zamiaru życia według Ewangelii jest nadużyciem. Nie wolno tego robić. Sakrament małżeństwa to nie dekoracja. To przymierze z Bogiem.